Wedle ocen ekspertów obserwujących kierunki migracji, rośnie nowe zagrożenie. O ile udało się opanować i zamknąć dla masowych napływów kierunek bałkański, o tyle rośnie liczba migrantów, którzy ryzykując życie przepływają Morze Śródziemne próbując dostać się do Europy  z Afryki Północnej.

Od 1 stycznia do 23 kwietnia trasą przez Morze Śródziemne przybyło z północnej Afryki do Włoch 36 851 migrantów. To o 45 procent więcej w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku, choć już 2016 z liczbą 181 tysięcy uchodźców był rekordowy. – Sytuacja jest niepokojąca – mówi rzeczniczka Europejskiej Agencji Straży Granicznej Frontex Izabella Cooper. Jest wielce prawdopodobne, że fala uchodźcza nasili się gdyż latem Morze Śródziemne robi się spokojniejsze a to sprzyja próbom jego przepłynięcia. Władze włoskie sygnalizują napływ nie tylko migrantów z Afryki Północnej ale także z południowej Azji ( Bangladesz czy Pakistan).

Wedle zajmujących się tematyką dziennikarzy niemieckiego „Der Spiegel” Unia Europejska opracowuje scenariusz na wypadek „poważnej sytuacji kryzysowej”. Mówi się o liczbie ponad 200 tysięcy uchodźców rocznie, których należy relokować. W antykryzysowych planach zakłada się bardziej restrykcyjne stosowanie prawa azylowego. Mówiąc otwartym tekstem: jeśli przyjedzie więcej migrantów, UE w większym stopniu postawi na odstraszanie.

Większość ludzi, którzy wyruszają dziś w drogę z krajów afrykańskich, takich jak Nigeria, Gwinea, Wybrzeże Kości Słoniowej, ucieka przed biedą w nadziei na lepsze szanse życiowe w Europie, tylko nieliczni mają jednak widoki na azyl. I to rodzi problem bo większość z tych ludzi kwalifikuje się do odesłania. Głównym krajem z którego przybywają ta drogą uchodźcy jest Libia, z którą współpraca ( jak z Turcją) jest obecnie praktycznie niemożliwa wobec panującej tam destabilizacji i braku silnego ośrodka władzy centralnej. Tam gdzie nie ma państwa i jego organów – nie ma też skutecznej ochrony granic. Za to kwitnie proceder przestępczy związany z przemytem ludzi. Sytuacja więc na tym kierunku migracji wygląda fatalnie i grozi poważnym kryzysem. Kluczem jest dogadanie się z jakimś centralnym ośrodkiem władzy w Libii aby skuteczniej kontrolować jej terytorium na które dostaje się ogromna rzesza migrantów w nadziei na „skok” przez morze do lepszego świata.

Agencja Straży Granicznej Frontex stwierdza, że przemytnicy stają się coraz bardziej brutalni. Na pontony, które są w stanie pomieścić piętnaście osób, wsadzają ich nawet powyżej 100 osób. Przeprawa do Włoch na tak przepełnionej łodzi może i często kończy się tragedią. W tym roku w drodze do Włoch zginęło już ponad tysiąc ludzi.

Uratowani migranci opowiadają pracownikom Frontexu, jak nieludzko byli traktowani. Tych, którzy nie chcieli wsiąść na przepełnioną łódź, przemytnicy zmuszali grożąc im bronią, a często nawet strzelano do nich lub ich mordowano. – Wśród uratowanych wielu miało rany postrzałowe – mówi rzecznik Frontexu Izabella Cooper. Sytuacja jest więc dramatyczna.

Komisja Europejska nakłania państwa unijne, by szybciej odsyłały uchodźców. Według szacunków pół miliona ludzi, którzy w 2015 i 2016 roku złożyli wnioski o azyl, powinno wrócić do swoich krajów. Tymczasem od 2015 roku wydalono mniej niż połowę z nich. W przypadku krajów afrykańskich często nie udaje się tego zrobić. Albo wzbraniają się one przed przyjęciem z powrotem swoich obywateli, albo uchodźcy, którzy mieli zostać odesłani, dawno już gdzieś zniknęli.

Opracowanie własne